Samochód zastępczy z OC

Mimo że w umowach o ubezpieczeniu OC auto na czas naprawy jest standardem od wielu lat, to dopiero od początku kwietnia Komisja Nadzoru Finansowego w swoich wytycznych dla ubezpieczycieli zapowiedziała, że w tej sprawie będzie uważnie patrzyła towarzystwom na ręce. - Nie chcę powiedzieć, że przy ewentualnym oporze mamy od razu straszyć sądem, ale powinniśmy mieć świadomość, że samochód nam się naprawdę należy - mówi w rozmowie z Money.pl ekspert rynku ubezpieczeń Marcin Broda.

Komisja Nadzoru Finansowego będzie ściślej kontrolować firmy ubezpieczeniowe. Już od początku kwietnia dla wszystkich ubezpieczycieli obowiązujące są specjalne wytyczne, a jeszcze w tym roku KNF będzie mogła wydawać rekomendacje dotyczące rynku ubezpieczeniowego w Polsce, podobnie jak czyni to w odniesieniu do rynku bankowego. - Komisja buduje nowe obszary kontroli, tym razem zakładów ubezpieczeń. Dla posiadaczy polis OC powinno być to korzystne, bo w kierunku towarzystw wysyłany jest czytelny sygnał: będziemy sprawdzać prawidłowość likwidacji szkód - przekonuje Marcin Broda.

Wprawdzie większe wymagania mogą oznaczać podwyżki cen, jak wyliczyliśmy w jednym z naszych raportów nawet o 60 złotych, to uzasadnieniem do 21 wytycznych KNF ma być coś, co kierowcy też dotkliwie odczuwają na własnej skórze. Chodzi głównie o wyeliminowanie nieterminowego wypłacania odszkodowań z tytułu obowiązkowego ubezpieczenia, ich zaniżania czy piętrzenia problemów przy udostępnianiu samochodów zastępczych.

- Tak naprawdę auta zastępcze są standardem od dawna i po prostu nam się należą. Główną przyczyną, dla której ubezpieczyciel może odmówić jego wydania, jest pobyt poszkodowanego w szpitalu, który uniemożliwia mu korzystanie z takiego pojazdu - przekonuje Broda. Ekspert zna jednak praktyki towarzystw, które zrobią wiele, by nie ponosić tych dodatkowych kosztów likwidacji szkody. - Najczęściej polegały one na wymaganiu zaświadczeń udowadniających, że pojazd jest nam niezbędny, na przykład do pracy. Ale w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy dużo się tu zmieniło, a wytyczne KNF w tej sprawie tylko wzmacniają praktykę, którą wypracował konkurencyjny rynek - dodaje.

Jako przykład podaje PZU, który jesienią zeszłego roku stworzył własną flotę pojazdów zastępczych. Oprócz reklamy i budowania wizerunku ma to też czysto ekonomiczne zalety. - Często zdarzało się, że warsztaty wypożyczały nawet bardzo stare samochody za 200 - 300 zł za dzień. PZU przekonuje, że ich to kosztuje zaledwie 100 złotych, a auta są nowe - mówi.

Czy ostatnie wytyczne ostatecznie rozwiążą problem dostępności aut zastępczych? W ocenie Marcina Brody, niezależnie od tego, kto i od kogo wypożycza samochód, spory często dotyczą okresu najmu. - Co oczywiste, warsztat jest skłonny wydłużać naprawę tak, by odpowiednio zarobić na pożyczeniu auta. Innym problemem jest okres takiego wypożyczenia w sytuacji, kiedy samochód w wyniku wypadku został skasowany - dodaje.

W tym ostatnim przypadku przyjęło się, że okres ten powinien być wystarczający na zakup innego samochodu. Problem pojawia się, kiedy jest to specjalistyczne auto, jak na przykład chłodnia, której raczej nie można kupić z dnia na dzień. W ocenie naszego rozmówcy, tu przydałyby się jeszcze dodatkowe regulacje.

Nie ulega jednak wątpliwości, że rekomendacje KNF wzmacniają pozycję klientów w rozmowie z ubezpieczycielem. - Jeżeli napotkamy opór, powinniśmy zdecydowanie mówić, że potrzebujemy samochodu zastępczego na czas naprawy i mamy do tego prawo. Nie chcę powiedzieć, że mamy od razu straszyć sądem, ale powinniśmy mieć świadomość, że samochód nam się naprawdę należy - konkluduje Marcin Broda.

link do artykułu

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy stron internetowych i adresy e-mail są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Linie akapity dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
to pytanie ma na celu przeciwdziałanie spamowi
Image CAPTCHA
i wprowadź go do tego pola