Konsekwencje za popularne oszustwa

Wysokie kary
Niestety wciąż powszechne są pozorowane kradzieże samochodów, kręcenie liczników, jazda bez prawa jazdy i brak polisy OC. Kierowcy unikają w ten sposób podstawowych wydatków, bądź starają się zarobić więcej podczas sprzedaży pojazdu. Zapominają jednak o konsekwencjach, jakie mogą ich spotkać za te czyny. Niektóre z kar są nad wyraz dotkliwe.

Kręcenie licznika
Rynek samochodów używanych w Polsce i nie tylko, jest ciekawym zjawiskiem - zdecydowana większość oferowanych na nim pojazdów ma bardzo zbliżony przebieg, obowiązkowo mniejszy niż 200 tysięcy kilometrów. Powyżej tej bariery znacznie trudniej jest sprzedać auto, nawet w perfekcyjnej kondycji mechanicznej i wizualnej. Nic więc dziwnego, że handlarze jak i zwykli sprzedający, chcąc za lepsze pieniądze pozbyć się używanego pojazdu, decydują się na "regulację" licznika. Płacąc kilkadziesiąt złotych za usługę specjalisty możemy wprowadzić dowolną wartość na liczniku. Następnym krokiem jest spreparowanie idealnie prezentującej się książki serwisowej. Na domiar złego, do tego rodzaju oszustw zachęca trudność w jego wykryciu i udowodnieniu winy sprzedawcy. Jeśli jednak cały proceder wyjdzie na jaw, a nabywca zdecyduje się na podjęcie kroków prawnych, nieuczciwy sprzedawca będzie zmuszony do zwrotu pieniędzy za sprzedany pojazd, a także do zapłacenia grzywny nałożonej przez sąd.

Zbagatelizowanie mandatu karnego
Niemal każdemu kierowcy prędzej czy później przytrafi się nieprzyjemne spotkanie z mundurowymi lub przyjdzie do niego list ze zdjęciem z fotoradaru. Każde z nich oznacza zazwyczaj mandat karny i przypisane do wykroczenia punkty karne.
Można pomyśleć, że w takiej sytuacji większość kierowców po prostu płaci przelewem lub na poczcie i zapomina o przykrym incydencie. Nic bardziej mylnego. Nadal ogromna rzesza przyłapanych na łamaniu przepisów zmotoryzowanych próbuje uniknąć płacenia mandatów. W ich mniemaniu za zignorowanie korespondencji od straży gminnej lub nieopłacenie mandatu nałożonego przez policję nic im nie grozi. Istotnie, natychmiast po upłynięciu ustawowych siedmiu dni na zapłatę mandatu nic złego się nie dzieje. Mundurowi dają nam znacznie więcej czasu na bezkarne uregulowanie płatności. Niemniej, po kilku tygodniach lub miesiącach możemy spodziewać się pisma ponaglającego do zapłaty wraz z naliczeniem symbolicznych odsetek. Jeśli i tym razem zignorujemy kwestię mandatu, sprawa nabiera o wiele poważniejszego charakteru.
Mandaty ze straży miejskiej i policji trafiają do właściwego urzędu skarbowego, a ten pobiera należną kwotę - wraz z kosztami operacyjnymi - z nadpłaty podatku. Jeśli jej nie ma, sprawa trafia do wydziału windykacyjnego urzędu miasta lub gminy, skąd urzędnicy wysyłają do pismo z informacją o wszczęciu procedury windykacyjnej. W wyniku tego należy się spodziewać zajęcia odpowiednich środków pieniężnych na koncie bankowym. Obok mandatu trzeba wówczas zapłacić jeszcze koszty całej procedury windykacyjnej, a nawet opłaty bankowe temu towarzyszące. Może to być nawet dodatkowe kilkaset złotych.

Fikcyjna kradzież
Wysokie składki ubezpieczeniowe i problemy ze sprzedażą skłaniają niektórych zmotoryzowanych do popełniania innej nieuczciwości. Jak wiemy, większość ubezpieczeń AC chroni samochód nie tylko od szkód wyrządzonych przez nas samych, ale także od kradzieży. Po zniknięciu auta wystarczy zgłosić kradzież na policję i dopiero z taką dokumentacją oddajemy sprawę naszemu ubezpieczycielowi, który w ciągu miesiąca powinien wypłacić należne odszkodowanie. Kłopot jednak w tym, że zdarzają się pomysłowi kierowcy, którzy zgłaszają fikcyjną kradzież pojazdu.
W razie podejrzenia oszustwa do akcji wkroczy policja, a często także zatrudniani przez towarzystwa ubezpieczeniowe specjaliści zajmujący się weryfikacją takich przypadków. Nawet jeśli firma ubezpieczeniowa wypłaci odszkodowanie, nie musi to być koniec sprawy. Po kilku latach sprawca może zostać przyłapany na oszustwie, przy rutynowej kontroli drogowej, wypadku, tudzież innej błahej sprawie. W takim przypadku konsekwencje będą bardzo dotkliwe. Będzie on zmuszony do zwrotu całej kwoty odszkodowania wraz z karnymi odsetkami. Sprawcę czekać będzie też proces karny, w którym oskarżony zostanie o oszustwo ubezpieczeniowe. Grozi za to do 5 lat więzienia lub wyrok w zawieszeniu i pokaźna grzywna.

Brak prawa jazdy i polisy OC
Wielu kierowców przekonanych jest o tym, że jazda bez prawa jazdy a nawet ubezpieczenia OC nie niesie za sobą poważnych konsekwencji. Osoba przyłapana przez patrol policji na jeździe bez uprawnień dostanie mandat w wysokości 500 złotych i oczywiście dalej już nie pojedzie. Za kierownicą będzie musiał zasiąść pasażer (o ile będzie mógł), w przeciwnym razie samochód zostanie odholowany na parking policyjny (koszt około 300-600 złotych). Znacznie poważniejsze konsekwencje czekają osobę, która zdecyduje się na jazdę mimo orzeczonego zakazu prowadzenia samochodu. Trzeba pamiętać, że po zmianie przepisów, która miała miejsce w maju, jest to przestępstwo, a nie wykroczenie. Grozi za nie do dwóch lat więzienia.
Nieprzyjemności czekają też kierowców podróżujących bez ważnego OC. W przypadku samochodów osobowych grzywna wynosi tu do 3500 złotych. W razie wykrycia braku OC podczas rutynowej kontroli drogowej, poza mandatem karnym, rozpoczną się problemy z firmą ubezpieczeniową. Mundurowi powiadomią ubezpieczyciela, który rozpocznie procedurę ściągania zaległych opłat. Trzeba też pamiętać, że wciąż udoskonalany jest "elektroniczny policjant", który potrafi wykryć brak obowiązkowego ubezpieczenia, analizując dane dostarczane przez urzędy rejestrujące samochody oraz ubezpieczycieli. Nawet jeśli w ogóle nie jeździ się pojazdem bez OC, można spodziewać się kary.
Sprawca wypadku jadący pojazdem bez OC obciążony zostanie wszelkimi kosztami - naprawą pojazdu poszkodowanego, a także odszkodowaniem za uszczerbek na zdrowiu. A te kwoty mogą iść nawet w setki tysięcy złotych.
Nie bez powodu kierowców przestrzega się przed popełnianiem drobnych z pozoru wykroczeń. Niepłacenie mandatów, brak OC i prawa jazdy lub zgłaszanie fikcyjnych kradzieży może zakończyć się dla nas szeregiem finansowych, a co gorsza, też prawnych konsekwencji. Sporą część z nich popełniamy przez zwykłe niedbalstwo, więc warto pilnować terminów, aby uniknąć przykrych i często kosztownych niespodzianek.

link do artykułu

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy stron internetowych i adresy e-mail są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Linie akapity dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
to pytanie ma na celu przeciwdziałanie spamowi
Image CAPTCHA
i wprowadź go do tego pola